repertuar

wczoraj
dzisiaj
jutro
PWŚCPSN
loading

dzisiaj

 
0
strona główna
Opętanie, reż. Andrzej Żuławski

Bilety:

  • normalny: 27 zł
  • klubowy: 20 zł

Patronem medialnym przeglądu jest podcast SpoilerMaster

Aktualności

Echo: kino, które rozbrzmiewa | wrzesień

4 dni temu

To już piąty miesiąc, kiedy Echo płynie swoim trójdzielnym rytmem: poniedziałkowe kno na bis, wtorkowe festiwalowe perły i piątki z klasyką. Razem z Wami szukamy w kinie tego, co wymyka się premierowemu pośpiechowi: filmów, które domagają się ponownego spotkania, bo dopiero przy drugim, trzecim czy piątym seansie ujawniają swoje pełne brzmienie. Dziś odsłaniamy kolejne karty i zapraszamy Was na wrześniową odsłonę cyklu.

Rozgrzewka przed premierą

Nasze wrześniowe rekomendacje otwieramy zestawem filmów, które stają się swoistym preludium do tego, co już za chwilę pojawi się w repertuarze. Moje wspaniałe życie Łukasza Grzegorzka to idealny punkt wyjścia do spotkania z jego nowym filmem (Trzy miłości) – reżyser nieustannie mierzy się z pytaniem, na ile codzienne role kształtują naszą tożsamość i kiedy stają się ciężarem. W przypadku Agaty Buzek, Jacka Braciaka i Adama Woronowicza ta gra masek nabiera szczególnej energii, która daleko wykracza poza ekran.

Do kin powoli powraca także nazwisko Olivera Laxe’a, którego Sirât zszokował podczas tegorocznego festiwalu w Cannes, gdzie zasłużenie otrzymał Nagrodę Jury. W echo przypominamy Siłę ognia – hipnotyczny pejzaż galicyjskich gór, gdzie każdy kadr pulsuje napięciem. Reżyser opowiada o relacji człowieka z naturą w sposób rzadko spotykany we współczesnym kinie, w którym obraz krajobrazu bywa nie tłem, lecz równorzędnym bohaterem.

W cyklu znalazło się również miejsce dla Psów Władysława Pasikowskiego. Trzy dekady po premierze Franz Maurer nadal chodzi po językach — „Bo to zła kobieta była” czy „W imię zasad” to przecież cytaty, które wracają przy każdej okazji, czasem nawet bez świadomości, skąd się wzięły. Ten powrót ma jednak dodatkowy smak, bo tej jesieni Pasikowski znów łączy siły z Bogusławem Lindą. Ich najnowszy film, Zamach na papieża, przypomina, że duet reżyser–aktor potrafi rozpalać emocje równie mocno, co w latach 90. Seans Psów to więc nie tylko podróż do początku transformacyjnej dekady, ale też rozgrzewka przed ich kolejnym wspólnym uderzeniem.


Kino z wróżbą

Na szczególną uwagę zasługuje Fremont Babaka Jalaliego – czarno-biały film, który debiutował w cieniu oscarowych faworytów i z tego powodu łatwo mógł przemknąć niezauważony. W echo odzyskuje należną mu przestrzeń. Donya, bohaterka grana przez Anaitę Wali Zadę, wypieka ciasteczka z wróżbą i w pewnym momencie sama postanawia zostawić w nich wiadomość. Ta prosta decyzja otwiera przestrzeń do refleksji nad tym, jak bardzo przyszłość zależy od drobnych, codziennych gestów. W tle wybrzmiewa melancholia rodem z kina Jarmuscha, ale też cicha nadzieja, że wśród tysięcy ciasteczek znajdzie się to jedno, które odmieni los.


Kino na bis

To ta część echo, w której wracamy do tytułów zbyt szybko zdjętych z ekranów albo takich, które dopiero po czasie zyskują należne im brzmienie. We wrześniu, obok Mojego wspaniałego życia, w tej sekcji pojawią się trzy zupełnie różne propozycje.

Gaucho Gaucho to dokumentalna oda do życia w rytmie natury, portret argentyńskich pasterzy, którzy stali się dla Dwecka i Kershawa tym, kim wcześniej byli truflarze – uosobieniem pasji i wolności.

Alain Guiraudie w Mizerykordii kreśli opowieść, w której codzienność prowincji przenika się z czarnym humorem i zmysłem do obyczajowych szczegółów. Reżyser Nieznajomego nad jeziorem ponownie udowadnia, że najlepiej czuje się w przestrzeniach, gdzie intymność i kryminał podają sobie ręce.

Na koniec – Daaaaaalí! Quentina Dupieux, czyli wariacja na temat figury jednego z najbardziej ekscentrycznych artystów XX wieku. To nie film biograficzny, lecz surrealistyczna zabawa z legendą Salvadora Dalego, rozpisana na kilka wcieleń i podszyta absurdem charakterystycznym dla reżysera Deerskin czy Mandibules.


Sezon na grozę

Pierwsze podmuchy chłodniejszego wiatru jednych kierują w stronę herbaty i ulubionych szalików, dla innych są sygnałem, że czas odkurzyć swoje ulubione horrory. Przygotowaliśmy dla Was dwa tytuły, które odmiennie budują atmosferę niepokoju, ale oba wciągają w doświadczenie skrajnych emocji.

Opętanie Andrzeja Żuławskiego pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych horrorów w historii kina, a zarazem wyjątkowo wymagających. Isabelle Adjani stworzyła tu kreację tak intensywną, że do dziś uchodzi za jedną z najbardziej totalnych aktorskich metamorfoz. Film wymyka się prostym kategoriom: to dramat rozpadu więzi, alegoria politycznego Berlina i horror cielesności, w którym potwór okazuje się lustrem dla ludzkich emocji.

W inny rejestr wprowadza nas David Cronenberg. Jego Zza grobu to podróż przez żałobę i obsesję, opowiedziana z chirurgiczną precyzją, charakterystyczną dla autora Crash czy Videodrome. Tym razem punktem wyjścia staje się technologia, która zamiast leczyć rany, prowadzi ku kolejnym obsesjom. Efekt? Niepokój, który rozlewa się powoli i nie pozwala o sobie zapomnieć.


Klasyka

Jeśli Opętanie i Psy nie zaspokoją Waszego apetytu na klasykę, w echo czekają również dwa inne filary kinowej historii, które – dla odmiany – nie powstały na rodzimym podwórku.

Wejście smoka to pożegnalny film Bruce’a Lee, kwintesencja sztuk walki na ekranie i popkulturowy punkt odniesienia dla całych pokoleń.

Z kolei Czas Apokalipsy Francisa Forda Coppoli to monumentalny fresk wojenny, inspirowany Conradowskim Jądrem ciemności i doświadczeniami weteranów z Wietnamu. W wersji reżyserskiej film odsłania dodatkowe warstwy, a na wielkim ekranie wciąż wybrzmiewa jak jedna z najbardziej intensywnych podróży w głąb mroku, jakie zna kino.


Festiwalowe perły

Dziełem przypadku (czy aby na pewno?) w tej odnodze cyklu przyglądamy się tym razem czarno-białym polskim produkcjom i koprodukcjom, które zyskały ogromny rezonans w ostatnich latach.

Zielona granica Agnieszki Holland to jedno z najbardziej poruszających rozliczeń ze współczesnością, film stawiający pytania o granice empatii i moralnych wyborów.

Dziewczyna z igłą Magnusa von Horna wciąga nas w duszną Kopenhagę lat powojennych, gdzie thriller psychologiczny przenika się z dramatem społecznym.

Na osobne miejsce zasługuje Ida Pawła Pawlikowskiego – film, który ugruntował pozycję polskiego kina w światowej świadomości i przyniósł nam Oscara. Powrót tego tytułu do repertuaru to nie tylko okazja, by jeszcze raz doświadczyć ascetycznej czerni i bieli, ale też by przypomnieć sobie, jak mocno minimalizm może rezonować w kinie.


czytaj także

Polub nas

Bądź na bieżąco, dołącz do newslettera!