Od 9 sierpnia w Kinie Nowe Horyzonty.
Dokument Filipa Dzierżawskiego Miłość o fenomenie trójmiejskiej grupy jazzowej, działającej w latach 1988-2002, skupiąjącej wybitne i jakże odmienne osobowości muzyczne: Tymona Tymańskiego, Mikołaja Trzaskę, Leszka Możdżera, Jacka Oltera i Macieja Sikałę. Film otrzymał Złotego Lajkonika dla najlepszego polskiego filmu dokumentalnego na tegorocznym Krakowskim Festiwalu Filmowym.
Filip Dzierżawski, reżser: "Filmy muzyczne, które oglądałem, m.in. przygotowany przez Martina Scorsese box filmów o bluesie czy dokumenty Juliana Temple'a nie dostarczyły mi żadnego pomysłu. Potem oglądałem film o Blur "No Distance Left to Run", w którym oni reaktywują się, żeby zagrać koncert na Glastonbury. W przypadku Miłości nie było wtedy takiej szansy. Zespół był podzielony, nie chcieli grać razem. Na początku chciałem więc zrobić paradokument. Miłość to był mega znany w latach 90. zespół. Chciałem napisać do Davida Lyncha i Woody'ego Allena, żeby opowiedzieli przed kamerą takie ściemnione historie, jak bardzo chcieli z nimi pracować. „Zanim poznałem Angelo Badalamentiego, chciałem wykorzystać numery Miłości w Blue Velvet, ale zespół się nie zgodził" – coś w tym stylu. Potem jednak trafiłem na dokument Mike'a Figgisa o angielskim bluesie, w którym on zaprasza na sesję do Abbey Road m.in. Toma Jonesa, Jeffa Becka i wtedy poczułem, że w moim filmie musi być muzyka. Same gadające głowy nie wystarczą. Namawiałem Tymona, żebyśmy zrobili jakieś próby, żeby zespół pograł razem przez kilka dni, żebyśmy zobaczyli, jak to będzie szło. Tymon nic im nie mówił, ale myślę, że wszyscy czuli, że to pułapka i duchowo przygotowywali się na to, że padnie propozycja wspólnego koncertu. Tak też kombinowaliśmy. A potem ta propozycja padła bez naszego udziału." (stopklatka.pl)
"Dokument Dzierżawskiego to nie tylko przytoczenie historii zespołu. To też rejestracja próby jego reaktywacji, której kilka lat temu podjęli się sami muzycy. Dzięki połączeniu wspomnień bohaterów z teraźniejszością, z tym, co dzieje się "tu i teraz", widz ma szansę zaobserwować, jakie relacje panują dziś między członkami zespołu. Spotkanie po latach przypomni dawne urazy i rozdrapie rany. Obok wspomnień muzyków dotyczących choroby i samobójczej śmierci Jacka Oltera, najbardziej przejmujący wydaje się konflikt pomiędzy Mikołajem Trzaską a pozostałymi członkami zespołu – saksofonista nie tylko technicznie odbiega od swoich kolegów, ale też jego pojmowanie muzyki i sztuki w ogóle jest inne. Skłócony z zespołem przed laty, do dziś nie może pogodzić się z odrzuceniem.
Miłość to też traktat na temat muzyki i sztuki w ogóle. Niezwykle zdolni muzycy, którzy wybrali różne ścieżki kariery, teraz zastanawiają się nad sensem swoich wyborów i nad tym, czy muzyka faktycznie jest miłością ich życia. Reżyserowi udało się nakłonić bohaterów do bardzo osobistych wypowiedzi na ten temat." (Karolina Stankiewicz, stopklatka.pl)