Marty Mauser marzy o wielkości i nie widzi w tym nic niewłaściwego. Potrafi oczarować ludzi, których lepiej byłoby unikać, igra z uczuciami kobiet i wchodzi w układy, które zawsze kosztują więcej, niż obiecywały. Josh Safdie wraca na ekran z intensywnością, którą kojarzymy z jego wcześniejszym kinem i ponownie kieruje naszą uwagę w stronę człowieka, który już dawno zgubił kompas. Marty trenuje tenis stołowy niemal rytualnie, obsesyjnie, jakby na tej małej powierzchni stołu miał się rozstrzygnąć sens jego życia. Chalamet kreuje go jako kogoś, kogo trudno polubić, ale trudno też oderwać od niego wzrok, co tłumaczy, dlaczego film budził głośne reakcje jeszcze przed premierą. Na ekranie widzimy pragnienie sukcesu jako żywioł: bez hamulców, bez autorefleksji, z energią, która jednocześnie buduje i niszczy. W tym świecie marzenie o sławie jest jak gra, w której nikt nie zna zasad – i właśnie dlatego chcecie patrzeć, jak Marty próbuje wygrać. (Wielki Marty)
Linda Liddle (Rachel McAdams) i Bradley Preston (Dylan O'Brien) są jedynymi ocalałymi z katastrofy lotniczej. Uwięzieni na bezludnej wyspie, zmuszeni są do współpracy, mimo że od lat dzielą ich głębokie animozje i skrajnie odmienne charaktery. Początkowa walka o przetrwanie szybko odsłania jednak coś więcej niż tylko konflikt osobowości. Izolacja, strach i rosnące napięcie sprawiają, że relacja bohaterów przeradza się w niepokojąco zabawną i coraz bardziej bezwzględną grę o dominację. (Pomocy)
Pięćdziesięcioletni F.P. przyjeżdża do nadmorskiego kurortu z zamiarem zakończenia życia, choć z zewnątrz niczego mu nie brakuje. Pisząc pożegnalny list do żony, zostaje niespodziewanie skonfrontowany z duchem ojca – samobójcy, który wraca, by powstrzymać syna przed powtórzeniem jego wyboru. Intymny, gorzki i chwilami przewrotnie ironiczny dialog o dziedziczeniu rozpaczy, winy i sensie pozostania przy życiu. (Zapiski śmiertelnika)