repertuar

wczoraj
dzisiaj
jutro
PWŚCPSN
loading

dzisiaj

 
0
strona główna
Miś, reż. Stanisław Bareja

Ceny biletów:

  • bilet normalny: 29 zł
  • bilet klubowy: 26 zł
  • bilet pakietowy: 24 zł (przy zakupie biletów na wszystkie 3 pokazy)

Partnerzy:

Oficjalny Telewizyjny Patron Medialny

Logo

 

Mistrzowie Polskiego Kina: Stanisław Bareja

27/11 - 29/11

“Jak u Barei”. Ile to już razy te trzy słowa wracają jak bumerang, stając się puentą uniwersalną, podsumowującą jeszcze jeden absurd rzeczywistości. Rzeczywistości, która dekady po Misiu i Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? toczy się szybszym tempem, gdzie po ulicach ludzie chodzą ubrani w bardziej kolorową i markową odzież, a granica tabu przebiega setki kilometrów dalej niż dawniej. “Jak u Barei” nadal pasuje jak ulał. 

Niewiarygodna długowieczność grepsów z Poszukiwanej i poszukiwanego, mimo lat soczysta, a nie zwyczajnie zasuszona, zagwarantowała reżyserowi Alternatyw 4 status proroka, artysty, którego przeżyły same dzieła. A przecież nie zawsze tak było… Gdy w latach 60-tych Bareja wykrzykiwał zza kamery swoje pierwsze “akcja!”, komedia była uznawana za gatunek podrzędny, skazana na bycie przyciemnioną przez blask kina artystycznego spod znaku Wajdy lub Hasa. Żonie dla Australijczyka zarzucano słabość do powielania utartych schematów przedwojennych ramotek. Jednak uporczywe wydobywanie z szarej rzeczywistości kwiatków absurdu, zbiło krytyczne argumenty, stając kością w gardle władzy ludowej. Scenariusze kolejnych filmów musiały omijać slalomem uwagi cenzorskie. Bareja potrafił dostosować styl walki ostrzem satyry do zmian zachodzących w PRL. 

Kino Barei odbija [...] kondycję Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – dziś, z ludzkiej wygody, o obu często myśli się jako o niezmiennych monolitach. Wystarczy jednak lekko podrapać to sreberko pamięci, by przyjrzeć się z bliska ich zmiennościom, odnogom, ewolucjom i zakrętom. 

Gdzie zatem tkwi sekret długowieczności komedii Barei? Jak dzieje się to, że gag nie osadza się wyłącznie w epoce, w której jest wypowiadany, ale odrywa się od niej, dryfuje przez kolejne pokolenia, wielokrotnie zastępując kropkę na końcu żartu? 

Mój dziadek zasypia na »Człowieku z żelaza« , o »Ostatnim dniu lata« nigdy nie słyszał, a pamiętam przecież dobrze, że gdy pracował w przydomowym ogródku, podśpiewywał sobie zawsze pod nosem: „Jeeestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek…” [Źródło: Maciej Satora, Filmweb.pl

Polub nas

Bądź na bieżąco, dołącz do newslettera!