8 marca zapraszamy Was na dwa seanse, które przyglądają się kobiecej podmiotowości bez okolicznościowych kokardek. W repertuarze spotkają się Barbara Niechcic z Nocy i dni oraz Thelma i Louise z filmu Ridleya Scotta – bohaterki, które różni niemal wszystko poza jednym: nie godzą się na role napisane cudzą ręką.
Dzień Kobiet bywa pretekstem do gestów symbolicznych. My wolimy konkret: dwa tytuły, dwie historie, dwa sposoby negocjowania własnego miejsca w świecie.
O 14.00 pokażemy Noce i dnie w reżyserii Jerzego Antczaka. Wybuch wojny w 1914 roku sprawia, że Barbara Niechcic opuszcza Kaliniec i z pomocą starego żyda Szymszela szuka schronienia. W drodze do dworu Toliboskiego – pierwszej miłości – wspomina swoje życie. Zawiedzione uczucie sprawiło, że zgodziła się poślubić starszego Bogumiła Niechcica i z nim osiąść w gospodarstwie. Na świat przyszły dzieci, z których pierwszy syn – Piotruś – umarł w wieku kilku lat. Córki stały się radością rodziców, drugi syn – wiecznym utrapieniem. Mimo racjonalnego zarządzania cudzym majątkiem Niechcice borykali się z problemami. Znużona wiejskim życiem Barbara wyprowadziła się z dziećmi do miasta. Więź małżeńska rozluźniła się, a strata matki, siostry i męża położyła się cieniem na resztę życia pani Barbary.
To wybitna adaptacja powieści Marii Dąbrowskiej w dwóch częściach: Bogumił i Barbara oraz Wiatr w oczy. Film przyniósł Jerzemu Antczakowi Złote Lwy Gdańskie i nominację do Oscara w kategorii filmu obcojęzycznego, a Jadwiga Barańska za rolę Barbary otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale w 1976 roku. Jeśli chcemy rozmawiać o kobiecej sprawczości w polskiej kulturze, trudno o lepszy punkt wyjścia.
O 17.20 przeniesiemy się na amerykańskie drogi z Thelmą i Louise. Thelma (Geena Davis) jest gospodynią domową, żoną sprzedawcy dywanów. Jej życie sprowadza się do dbania o dom i gotowania posiłków mężowi, który traktuje ją jak duże, pozbawione własnego zdania dziecko. Louise (Susan Sarandon), kobieta dojrzała, jest kelnerką, znudzoną i sfrustrowaną codziennym powtarzaniem tych samych czynności. Od lat żyje z muzykiem Jimmym, który nie może zdecydować się na małżeństwo. Pewnego dnia obie przyjaciółki postanawiają oderwać się od codzienności i wybrać na weekend do wynajętego domku w górach. Po drodze wstępują na drinka do przydrożnego baru – spontaniczny przystanek okaże się punktem zwrotnym w życiu bohaterek.
Film Ridleya Scotta z 1991 roku wszedł do kanonu kina drogi i do historii popkultury. Finałowa scena nad przepaścią ma w sobie energię manifestu, który do dziś pozostaje aktualny. Jeśli Barbara przez lata mierzy się z ciężarem historii i obyczaju, Thelma i Louise wciskają gaz i sprawdzają, jak daleko da się dojechać poza wyznaczoną trasę.