repertuar

wczoraj
dzisiaj
jutro
PWŚCPSN
loading

dzisiaj

 
0
strona główna
Dom na weekend reż. Hans-Christian Schmid
Aktualności

Lars Eidinger w "Domu na weekend" Hansa-Christiana Schmida

19 cze

Od 21 czerwca w Kinie Nowe Horyzonty.

Znakomicie przyjęty w ubiegłym roku na festiwalu w Berlinie, pokazywany tam w konkursie głównym. W 2013 roku nominowany do czterech nagród Niemieckiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych, zwyciężył w kategorii „Najlepszy aktor” i „Najlepszy scenariusz”.

Marko jest tuż po trzydziestce i właśnie opublikował swoją pierwszą książkę. Od czasów studenckich mieszka w Berlinie, z dala od rodziców, brata, i ich wygodnego, mieszczańskiego stylu życia. Rzadko odwiedza bliskich, głównie po to, by dać dziadkom szansę na spędzenie kilku dni z wnukiem. Tym razem też ma nadzieję na spokojne rodzinne spotkanie. Miłą atmosferę wspólnego obiadu burzy jednak oświadczenie matki Marka, które uruchamia lawinę nieoczekiwanych zdarzeń. Okazuje się, że każdy członek rodziny Heidtmanów skrzętnie skrywa przed innymi jakieś sekrety.

Dom na weekend w programie kina

"Twórca słynnego Requiem po raz kolejny wkracza na terytorium skomplikowanych relacji między rodzicami a dziećmi. Dom na weekend to dramat psychologiczny o intensywności horroru. Ekranowa atmosfera staje się gęsta od emocji, zwroty akcji zaskakują, a bohaterowie odsłaniają przed nami niespodziewane oblicza. W filmie Schmida sielankowe rodzinne spotkanie zamienia się w festiwal wzajemnych oskarżeń, odkrytych sekretów i zdemaskowanych kłamstw. Na burżujów zaplątujących się w sieć własnej hipokryzji reżyser spogląda jednak bez złośliwej satysfakcji właściwej ironistom pokroju Francois Ozona. W szlachetnej powadze, z jaką relacjonuje moralne dylematy swoich bohaterów, niemiecki reżyser przypomina raczej Bergmana bądź Antonioniego. Bohaterowie Domu na weekend dają się lubić, ale Schmid nie ukrywa, że chodzi o kłopotliwy rodzaj sympatii, który oznacza aprobatę dla godnych potępienia skaz." (Piotr Czerkawski, dziennik.pl)

"Zabawa z wnukiem, żarty, drobne, nieznaczące półzdania: cała ta fasada runie w momencie, gdy Gitte, czyli matka (Harfouch) oznajmia, że na "trzydziestolecie" swojej depresji postanowiła przestać brać antydepresanty. Syn Jakob (Zimmer) i mąż Gunter (Stotzner) panikują - w końcu może skończyć się znów na szpitalu. Marko (znów świetna rola Larsa Eidengera znanego choćby z Code Blue) zauważa przytomnie, że ostatnią diagnozę - i to mało dokładną - postawił dziesięć lat temu mało wiarygodny psychiatra. Ale nie o matkę tak naprawdę chodzi, coraz bardziej nieobecną, traktowaną z góry, w końcu niemal rozpływającą się w powietrzu: jej decyzja jest tylko katalizatorem, który ujawnia, że to ci pozornie psychicznie "zdrowi" ze swoim życiem poradzić nie są sobie w stanie.

Schmidt nie idzie w skrajności, jak Haneke, nie wytacza ciężkich dział - owszem, synowie noszą traumy z dzieciństwa, w dziwaczny sposób wciąż rywalizują ze sobą, nie radzą sobie - w przypadku Jakoba - zawodowo i wpadają we frustrację, bo trzeba korzystać z pieniędzy ojca. Wszystko to jednak "dramaty" powszednie, pozornie małe. Ale to one przecież wyprasowanym gładko światem potrafią solidnie zachwiać, to w nich kryje się zalążek tragedii. Czy uleczalny? W Domu na weekend - ze świetnymi zdjęciami Bogumiła Godfrejowa - wszystkie związki wydają się kalekie, zachowawcze, rozczarowujące." (Paweł T. Felis, "Gazeta Wyborcza")

czytaj także

Polub nas

Bądź na bieżąco, dołącz do newslettera!