Od lat 50. do 70., bez wojny czy rewolucji, zniszczyliśmy tak wiele centrów naszych miast, że jeśli spróbujemy wytłumaczyć to, co zaszło, Włochowi, Niemcowi lub Francuzowi, których kraje ucierpiały przez wojnę, nie będą oni w stanie pojąć, jak można było z własnej woli popełnić to kulturowe samobójstwo – kwituje bilans powojennej modernizacji szwedzkich miast pisarz Torbjörn Elensky w książce Frederika Kullberga „Wojna z pięknem. Reportaże o oszpecaniu Szwecji”. Film otwarcia 14. edycji MIASTOmovie pokazuje, że refleksję tę bez żadnych zmian można odnieść także do Australii, która w połowie ubiegłego wieku w radykalny sposób włączyła się w poszukiwania nowego rodzaju miejskiego piękna.
W Melbourne. Mieście utraconym Gus Berger sięga po archiwum fotografii, kronik filmowych i domowych nagrań, by odtworzyć stolicę stanu Wiktoria z połowy XX wieku – metropolię pełną zdobionych hoteli, wystawnych teatrów, „pałaców” kawiarnianych i kinowych, monumentalnych pasaży handlowych oraz malowniczych żeliwnych werand. Archiwalia dokumentują ostatnie dni takiego miasta – chwilę później jego historyczną zabudowę uznano za przebrzmiałą, a masowe wyburzenia stały się narzędziem modernizacji.
Za jedno z głównych źródeł radykalnej przebudowy Melbourne w latach 50. uznaje się australijski „kompleks kulturowy”. Telewizja pozwoliła Australijczykom przyjrzeć się miastom świata, zwłaszcza Ameryki Północnej. Na tle przestronnych, modernistycznych metropolii USA Melbourne, obciążone ciężkimi, zakurzonymi gmachami z epoki wiktoriańskiej, zaczęło jawić się jako miejsce, które nie nadąża za współczesnością. Jednocześnie przygotowywało się do igrzysk olimpijskich w 1956 roku – trudno o lepszy pretekst, by pójść z duchem czasu.
Decyzje podejmowane pod hasłami postępu doprowadziły do zgruzowania połaci miasta, utraty charakterystycznych obiektów, a wraz z nimi – całych rozdziałów miejskiej pamięci. Film konfrontuje dwie wizje piękna: tę obiecaną przez modernizację oraz tę, która odeszła bezpowrotnie. Stawia też pytania o miejską tożsamość i estetykę wspólnego otoczenia. – Dziedzictwa architektonicznego nie można traktować jako czegoś oczywistego. Gdy zniknie, nie da się go odzyskać – przestrzega reżyser. Pozostaje zatem pytanie: jak pogodzić troskę o istniejącą tkankę miejską z nieuniknioną potrzebą zmian i negocjowaniem nowej, aktualnej w danym momencie, definicji piękna?
Po seansie filmu otwarcia Melbourne. Miasto utracone porozmawiamy o sposobach realizacji życzenia piękna w różnych okresach historii – na świecie, ale przede wszystkim w naszym kraju. Dzięki obecności osób, które badają architekturę z różnych stylów, sięgniemy do przeszłości. Zastanowimy się, jakiego typu obiekty mamy przed oczami, kiedy myślimy i mówimy, że coś w naszym mieście jest piękne lub gdy wzdychamy, jak mogłoby być piękne, a nie jest.
Na scenie spotkają się: historyczka architektury Anna Syska, zabytkoznawca Jerzy Serafin, kulturoznawczyni Aleksandra Litorowicz i praktykujący architekt Szymon Ciupiński. Do wspólnych poszukiwań cech „prawdziwie pięknych” budynków, nie tylko związanych z estetyką, ale i wartościami wyznawanymi w danym kręgu kulturowym czy okresie stylu architektonicznego, zaprosi ich kurator wystaw architektonicznych i dziennikarz Kuba Żary.