Tonacja minorowa, forma ascetyczna, ekipa telewizyjna – rezultat szokująco nowoczesny. Najważniejsze obok Do utraty tchu Godarda modernistyczne arcydzieło, które na dobre pogrzebało umiarkowane ideały kina klasycznego. Marion Crane (Janet Leigh), sekretarka w biurze nieruchomości w Phoenix w Arizonie, kradnie 40 000 dolarów i ucieka do Kalifornii, zatrzymując się na nocleg w przydrożnym motelu zarządzanym przez nieśmiałego Normana Batesa (Anthony Perkins). Perwersyjna podróż przez piekło występku i kary za grzechy to gotycki horror, psychologiczna łamigłówka i obyczajowa, czarno-biała historia o chłopcu, który kochał swoją mamę odrobinę zbyt mocno.
[Źródło: Sebastian Smoliński]
Tym filmem Hitchcock naruszył ciągłość rozwoju kina jako sztuki narracyjnej zadłużonej w powieści i teatrze XIX wieku. Jego gest jest jeszcze bardziej radykalny od rewolucji Godardowskiej, bo Hitch podłożył bombę pod pluszowy fotel widza kina głównego nurtu. Psychoza nie tylko pioniersko poruszyła temat fascynacji seryjnymi mordercami, który napędza popkulturę do dziś – przede wszystkim jest to film, który odebrał mainstreamowej widowni bezpieczeństwo. Co więcej, mamy tu do czynienia z reżyserską wirtuozerią mimo skromności budżetu, co rozpoznała nawet Akademia Filmowa, nominując Hitchcocka do tego Oscara, który mu się najbardziej w karierze należał.
[Źródło: Michał Oleszczyk]