Od 28 czerwca w Kinie Nowe Horyzonty.
Jest rok 1982. Pilot izraelskiego myśliwca (w tej roli Stephen Dorff) zostaje zestrzelony nad Bejrutem i schwytany przez bojowników z Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Do pilnowania jeńca zgłasza się 12-letni palestyński uchodźca Fahed. Chłopak nienawidzi Izraela, ale - skuszony obietnicą powrotu do Palestyny - pomaga pilotowi w ucieczce. Wspólnie podążają przez rozdarty wojną Liban, zmierzając do granicy. Początkowa nieufność Faheda, którego ojciec zginął od izraelskiej bomby, przeradza się w niezwykłą przyjaźń.
Mój przyjaciel wróg w programie kina
"Izraelski pilot, który trafia do palestyńskiej niewoli, jest dla Faheda sprawcą jego zbyt licznych strat. Dla Yoniego chłopiec to terrorysta od najmłodszych lat szkolony w nienawiści do jego młodej, nieustannie zagrożonej ojczyzny. Ich wspólna ucieczka z Bejrutu zmienia diametralnie wzajemne nastawienie. W kadrach wypełnionych groźnymi przygodami, prócz zniszczeń wojennych widać już urodę świata. Nadmorski brzeg, oliwny gaj. Bohaterowie z czasem potrafią sobie pomagać, wzajemnie się doceniać i rozumieć nieszczęścia. Fahed nie rozstaje się z piłką i drzewkiem oliwnym, które hodował jego ojciec, marząc o powrocie do domu. Fahed sadzi roślinę w jego imieniu, symbolicznie wypełniając jego wolę.
Wydaje się, że problem filmu leży właśnie w słowie "symbolicznie". Oglądając ucieczkę chłopca z Bejrutu ani przez moment nie sądziłam, że jej celem jest wyłącznie posadzenie drzewka. Nie miałam wrażenia, że wyprawa do ojczystej ziemi miała być wyłącznie symboliczna. Zasadzenie wyhodowanego na uchodźstwie drzewka miało wyobrażać prawdziwy powrót do domu, ale nie go zastępować. Tymczasem odbywa się on wyłącznie w sferze symbolicznej. Przez lata przechowywany klucz do ukochanego domu nadal otwiera stary zamek, a wszystko, co widzi Fahed, pasuje do opowieści ojca. Ten świat, położony na terytorium Izraela, to prawdziwa ziemia obiecana. Jednak chłopiec nie wraca naprawdę. Dlatego pojednanie w tym filmie odbywa się wyłącznie na płaszczyźnie symbolicznej. Pozostaje szlachetnym marzeniem o zbliżeniu między najgorszymi wrogami, o zniesieniu nieprzekraczalnych granic. O braterstwie ludzi, jak w piosence Johna Lennona Imagine." (Katarzyna Skorupska, portalfilmowy.pl)
Eran Riklis jest jednym z najbardziej cenionych izraelskich reżyserów. Przed filmem Mój przyjaciel wróg nakręcił dramat Playoff (2011), który miał swoją premierę na festiwalu filmowym w Montrealu, gdzie dostał nagrodę dla najlepszego aktor pierwszoplanowego. Film zrealizowany w koprodukcji izraelsko-niemiecko-francuskiej opowiada o życiu Ralpha Kleina, trenera koszykówki, w którego rolę wcielił się Danny Huston.
Film Riklisa Misja kadrowego zdobył aż pięć nagród Izraelskiej Akademii, w tym również za reżyserię. Został również uhonorowany Nagrodą Publiczności na festiwalach filmowych w Berlinie oraz San Sebastian i był z powodzeniem wprowadzany do kin na całym świecie. Kolejnym sukcesem Riklisa był film Drzewo cytrynowe, którego był producentem, reżyserem i współscenarzystą. Drzewo cytrynowe zdobyło aż osiemnaście różnych międzynarodowych nagród filmowych, w tym nagrodę dla najlepszego filmu festiwalu w Montrealu i Nagrodę Publiczności festiwalu w Locarno.
Wcześniejsze filmy Erana Riklisa to: Gmar Gavi’a (1992, prezentowany na festiwalach w Wenecji i Berlinie), Zohar (1993, największy sukces izraelskiego box office’u lat dziewięćdziesiątych), Pituy (2002, na podstawie izraelskiej bestsellerowej książki), Tzomet volkan (2000, nostalgiczny film muzyczny o rock’n’rollu osadzony w 1973 roku) oraz B'Yom Bahir Ro'im et Dameshek (1984, thriller polityczny). Riklis jest też producentem, wyreżyserował ponad trzysta reklam oraz filmów promocyjnych w Izraelu i Wielkiej Brytanii. Jest absolwentem brytyjskiej Szkoły Filmowej i Telewizyjnej w Beaconsfield (1982), studiował także na wydziale filmowym Uniwersytetu w Tel Awiwie (1975-1977).