repertuar

wczoraj
dzisiaj
jutro
PWŚCPSN
loading

dzisiaj

 
0
strona główna
Prawdziwa historia króla skandali reż. Michael Winterbottom
Aktualności

Prowokacyjna "Prawdziwa historia króla skandali" Winterbottoma

29 maja

Od 31 maja w Kinie Nowe Horyzonty.

Witamy w skandalicznym świecie Paula Raymonda, przedsiębiorcy, impresario i „króla Soho”. Raymond po otwarciu pierwszego „klubu dżentelmeńskiego” stopniowo budował swoje imperium klubów i czasopism erotycznych, które przyniosło mu ogromne bogactwo i przez lata skutecznie obrażało brytyjską obyczajowość. Hedonistyczny styl życia Paula Raymonda posłużył reżyserowi Michaelowi Winterbottomowi do stworzenia olśniewającej historii człowieka, którego życie było naznaczone zarówno blichtrem i bogactwem, jak i skandalem oraz wielką tragedią.

Prawdziwa historia króla skandali w programie kina

Przy okazji Prawdziwej historii króla skandali reżyser Michael Winterbottom i główny aktor Steve Coogan spotkali się na planie po raz czwarty. Współpraca tego duetu rozpoczęła się w roku 2002 filmem 24 Hour Party People, komediodramatem, pokazującym chaotyczny rozkwit sceny muzycznej Manchesteru na przełomie lat 70. i 80. XX wieku. Ta współpraca zaowocowała dwoma kolejnymi projektami – Tristram Shandy – Wielka ściema (2005) oraz The Trip (2011). Obydwa wykorzystywały barwne aspekty wizerunku publicznego tego aktora. Coogan zdobył rozgłos jako aktor komediowy, wcielający się w role charakterystyczne. Wszyscy doskonale znają jego kultowego już bohatera, nierozgarniętego gwiazdora radia i telewizji Alana Partridge'a.

Chociaż wywodzą się z podobnych środowisk, pod wieloma względami Winterbottom stanowi przeciwieństwo Coogana. Po okresie pracy dla telewizji, reżyser zajął się filmem i w połowie lat 90. wypracował swobodny,  wykorzystujący improwizację, realistyczny styl filmowania. Jego najdoskonalszym przykładem jest Wonderland z 1999 roku, rozgrywający się w Londynie dramat, który reżyser zrealizował z udziałem niewielkiej ekipy, kamer cyfrowych i maksymalnej ilości ujęć plenerowych.

„Kiedy pracowałem z Michaelem po raz pierwszy, było to dla mnie przełomowe doświadczenie” mówi Coogan. „Praca z nim mnie wyzwoliła pod względem artystycznym, zwłaszcza, że mam doświadczenie komediowe. Po części chcę być traktowany serio, a z drugiej strony nie cierpię lekceważenia komedii, więc mam z nią nieco schizofreniczną relację. Kocham ją, ale czasem nie znoszę jej upraszczającego wszystko charakteru. Dla wielu osób, które wywodzą się z komediowego środowiska, kontrola ma bardzo duże znaczenie – gdyż komedia często zasadza się na szczegółach i precyzji. Jednak współpracując z Michaelem nauczyłem się rozluźniać i czuć swobodnie nie mając kontroli, nie będąc do końca pewnym tego co robię”.

Na prośbę Winterbottoma Coogan spotkał się ze scenarzystą Mattem Greenhalgh'iem w kawiarni mieszczącej się w manchesterskim kinie Cornerhouse. „Przez półtorej godziny naśladował Paula Raymonda”, wspomina Greenhalgh „i powiedział, że bardzo mu zależy, żeby nakręcić film o tym człowieku. Wszyscy w kawiarni się śmiali, gdyż Steve nie pozwalał mi dojść do słowa, ja też zresztą się śmiałem. Wyjawił, że reżyserem projektu będzie Michael i spytał, czy nie chciałbym napisać scenariusza”.

Jak wielu Brytyjczyków rodzaju męskiego w pewnym wieku, Greenhalgh dokładnie pamięta postać Paula Raymonda. „Doskonale kojarzę go z lat 80.”, mówi z szerokim uśmiechem, „ponieważ kupowałem wiele wydawanych przez niego tytułów. Znałem też ze słyszenia ‘Raymond Revuebar’. Nie wiedziałem jednak dokładnie, jaka jest jego historia i jak zasadniczą rolę odegrał w liberalizacji Wielkiej Brytanii oraz zmienianiu naszego postrzegania seksu. Projekt wzbudził moją ciekawość, gdyż postać Paula Raymonda kryje w sobie coś więcej, niż się z pozoru wydaje. Ostatecznie przekonałem się do pomysłu, kiedy dowiedziałem się o śmierci jego córki, Debbie. Kiedy poznałem jej historię, zrozumiałem, że to nie jest zwyczajna opowieść o porno i kokainie”.

Paul Raymond był człowiekiem ceniącym prywatność, paradoksalnie twórcy filmu znaleźli wiele materiałów na jego temat. „Przeglądałem stare kroniki filmowe i nagrania o Raymondzie” - mówi Coogan. „Rozmawiałem z jego byłą dziewczyną, partnerami w interesach, przyjaciółmi i znajomymi. Poza tym, sporo też o nim czytałem. Research musi być dokładny. Czasem słyszy się wykluczające się opinie, więc trzeba na własną rękę zdecydować, co wydaje się nam wiarygodne. Z drugiej strony, nie jest to film dokumentalny i nie podajemy czystych faktów. Nasz cel nadrzędny to nakręcenie dramatu z – miejmy nadzieję – elementami komedii. Dlatego też czułem się upoważniony do ubarwiania postaci przy pomocy humoru, swoistej błyskotliwości i cech własnej osobowości – starając się pozostać wiernym duchowi Paula Raymonda.

Oryginalny tytuł filmu The Look of Love pochodzi z piosenki Burta Bacharacha, którą tak wzruszająco zaśpiewała filmowa córka Raymonda, Debbie, grana przez Imogen Poots. Tytuł nawiązuje do więzi, łączącej Raymonda z trzema różnymi kobietami – żoną, kochanką i córką.

czytaj także

Polub nas

Bądź na bieżąco, dołącz do newslettera!