Czy może być coś gorszego niż kot na pokładzie luksusowego jachtu? Owszem: kot, w którym mieszka drugi, znacznie mniej przyjazny kot-mutant.
Po ucieczce z tajnego laboratorium niewinnie wyglądający futrzak trafia na pokład eleganckiej łodzi pełnej bogaczy, cwaniaków i przypadkowych imprezowiczów. Rejs szybko zamienia się w koszmar, gdy okazuje się, że pod miękką sierścią kryje się mały, toksyczny potwór z bardzo dużym apetytem na ludzkie nieszczęście.
Uninvited zaczyna się jak tani thriller spiskowy, po chwili skręca w wakacyjny rejs z szemranym towarzystwem, a potem już bez większych oporów wskakuje w pełnoprawny koci koszmar. To kino, które doskonale wie, że najlepsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy logika zostaje na brzegu, a na pokładzie zostają tylko panika, gumowe efekty specjalne i futrzasty pasażer na gapę.
Śmierć w miękkim futerku to film dla wszystkich, którzy zawsze podejrzewali, że koty coś przed nami ukrywają. I mieli rację.