Potężny budżet, niezwykłe wyzwanie projektowe, wycieńczający deadline, dwóch zwalczających się tytanów francuskiej polityki i architekt, który nigdy niczego nie wybudował. Co może pójść nie tak? Jest potencjał, że wszystko
W 1982 roku prezydent Francji François Mitterrand ogłosił międzynarodowy konkurs na projekt nowoczesnej Opery Bastylii, która miała powstać w miejscu słynnego więzienia. Jury wybrało projekt, sądząc, że należy on do Richarda Meiera. Tymczasem zwycięzcą został zupełnie nieznany kanadyjski architekt ー Carlos Ott. Film wprowadza nas za kulisy tej komicznej historii największej pomyłki tożsamości w nowożytnej historii architektury.
Budując Bastylię przypomina o silnym związku architektury z władzą. Jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty w ziemię, budynek opery staje się narzędziem uprawiania polityki historycznej zarówno dla Mitterranda, jak i jego rywala, Jacques'a Chiraca. Wraz z pnącą się ku niebu, postmodernistyczną Bastylią, rosną napięcia społeczne nie tylko między politykami, ale i na ulicach Paryża. Świątynia sztuki, która miała być „operą ludu”, wzbudza więcej kontrowersji niż entuzjazmu, a jej futurystyczna forma zdaje się mówić więcej o ambicjach politycznych niż o potrzebach kulturalnych społeczeństwa.
Czy jej wielkie otwarcie w rocznicę Rewolucji Francuskiej oznaczać będzie demokratyzację kultury, o której marzył Mitterrand, czy pozostanie arystokratyczną fantazją, realizowaną kosztem mieszkańców robotniczej dzielnicy?
Odwołane konkursy, przeszacowane i zatrzymane inwestycje, leżące przez lata od momentu wybrania do realizacji w szufladach projekty. Wiemy, że jest tego dużo, a za taki, a nie inny obrót spraw w każdym przypadku odpowiadają inne czynniki. Ale czasami wydaje się, że jednym budynkom bardziej los sprzyja, a innym projektantom ciągle tylko kłody pod nogi…
Urbanista i popularyzator dziedzictwa modernizmu Mateusz Parużyński zaraz po pokazie filmu Budując Bastylię przybliży nam swój subiektywny wybór największych archipomyłek – czy to wynikających ze zbyt wybujałych, niedopasowanych do realnych możliwości ambicji, zakrzywionego obrazu potrzeb społecznych, a także podpatrzonych i fascynujących, ale zupełnie obcych rodzimym kontekstom kulturowym idei, które próbowano wcielić w życie na lokalnym gruncie. Poznamy również przykłady pomyłek, które przyniosły pozytywne zaskoczenia – mimo niechęci specjalistów trafiły w społeczne gusta. Nie obędzie się bez próby sprawdzenia, czy możemy w przypadku architektury mówić o specyficznej aurze budynku lub niewytłumaczalnych w racjonalny sposób mocach, którymi dany obiekt może nas przyciągać lub odrzucać.