Zdjęcia do tego filmu zrealizowane zostały wodoszczelną kamerą przytwierdzoną do nadgarstka Amal Alzakout, Syryjki i uchodźczyni, która w 2015 roku po zatonięciu przepełnionej łodzi znalazła się wraz z innymi pasażerami w morzu, gdzieś u greckich wybrzeży. Kamera podąża więc za gestami kobiety, która ma jeden cel: utrzymać się na powierzchni. Niebo i morze zamieniają się miejscami, z oczu tracimy horyzont, wynurzamy się i nurkujemy, a nogi rozbitków poruszają się w otchłani jak w stanie nieważkości. Kiedy ramiona Alzakout sięgają ponad taflę, słyszymy krzyki i gwizdki, widzimy głowy i kamizelki ratunkowe. Nad wszystkim góruje obłędnie błękitne niebo, które przywodzi na myśl foldery turystyczne reklamujące śródziemnomorskie wakacje. Amel Alzakout i Khaled Abdulwahed w swoim osobistym filmie wydobywają nie tylko tragizm, ale też absurd i surrealizm sytuacji, gdy tysiące umierają na oczach świata, w morzu obleganym przez turystów. Ten niezwykły esej staje się więc refleksją na temat obrazów, jakimi opowiadany jest od lat kryzys migracyjny.
[Źródło: Małgorzata Sadowska]