Entuzjastycznie przyjęty na festiwalu w Cannes debiut reżyserski aktora Harrisa Dickinsona (Babygirl, W trójkącie, wkrótce w roli Johna Lennona w superprodukcji Sama Mendesa o The Beatles) opuścił Lazurowe Wybrzeże z nagrodą dla najlepszego aktora oraz wyróżnieniem FIPRESCI w sekcji Un Certain Regard.
Tytułowy Łobuz, brawurowo zagrany przez Franka Dillane’a, to młody Londyńczyk toczący codzienną walkę o przetrwanie. Dni spędza na ulicy lub w mieszkaniach znajomych, nieustannie poszukując choćby prowizorycznego schronienia – miejsca, gdzie mógłby zostawić swoje rzeczy i na chwilę poczuć się bezpiecznie. Kiedy nieznajomy mężczyzna wyciąga do niego pomocną dłoń, Mike postanawia skorzystać z nadarzającej się okazji.
Bohater Dickinsona potrafi być subtelny i niewinny, pełen uroku kojarzącego się z chłopięcą niedojrzałością, by w jednej chwili przemienić się w drapieżnika i manipulatora. W drobnej, szczupłej postaci Mike’a aktor zawarł dziecięcą złość, młodzieńczą beztroskę i ogromny głód bliskości, ale też agresję wybuchającą w najmniej spodziewanych momentach. „Łobuz” jest hołdem dla kina Mike’a Leigh, a zarazem dla klasycznych brytyjskich filmów spod znaku „młodych gniewnych” – kina, w którym czułość i humor idą w parze z uważną obserwacją i przenikliwą krytyką relacji społecznych.