repertuar

wczoraj
dzisiaj
jutro
PWŚCPSN
loading

dzisiaj

 
0
strona główna
Dla Ellen reż. So Yong Kim
Aktualności

Kameralny dramat rodzinny - "Dla Ellen" So Yong Kim

15 maja

Od 17 maja w Kinie Nowe Horyzonty.

Kiedy Joby, zbuntowany młody rockman w końcu zgadza się podpisać papiery rozwodowe, odkrywa, że jego już prawie była żona chce go pozbawić prawa do opieki nad ich córką, sześcioletnią Ellen. Skoncentrowany na sobie i nieobecny dotąd w życiu dziewczynki, nagle zdaje sobie sprawę, że nie jest gotowy na to, by ją stracić. Mając nadzieję, że uda mu się wszystko odkręcić, rusza w długą podróż, by zawalczyć o Ellen, poznać ją i zdobyć jej serce… Film był pokazywany w konkursie ubiegłorocznego festiwalu Sundance. Zdobył także Nagrodę dla Najlepszego Amerykańskiego Filmu Niezależnego na festiwalu w Tallinie.

Dla Ellen w programie kina

So Yong Kim, reżyserka: "Przy każdym nowym projekcie uczę się czegoś, nie tylko o kręceniu filmów, ale również o życiu i o sobie. Zaczęłam pisać Dla Ellen, kiedy targały mną niepokój i wątpliwości, czy jestem wystarczająco kochającą i oddaną matką i żoną, a także dobrym filmowcem. Nasza córka właśnie skończyła dwa lata, a my z mężem zmagaliśmy się z realizacją naszych drugich filmów. Zaczęłam wtedy myśleć o moim ojcu, którego widziałam ostatni raz jako pięciolatka. I po raz pierwszy w życiu poczułam potrzebę lepszego zrozumienia go i jego motywów. Kiedy próbowałam wyobrazić sobie powody, dla których człowiek może opuścić rodzinę, w moim umyśle zaczęła powoli kształtować się postać Joby’ego. Byłam ciekawa, jaki wpływ powrót nieobecnego ojca może mieć na niego samego, a także na dziecko, którego nie zna.

Początkowo myślałam o Jobym jako o trzydziestokilkulatku. Wyobraziłam sobie kogoś, kto kompletnie dał ciała na początku swojego dorosłego życia, a teraz patrzy wstecz. Jednak wiek postaci zmienił się, kiedy Paul Dano przeczytał scenariusz i zasugerował, że powinnam powierzyć mu rolę Joby’ego – pierwotnie chciałam go obsadzić w roli adwokata Joby’ego. Tak więc Joby stał się dwudziestokilkulatkiem. Zmiana wieku bohatera otworzyła przed nami nowe możliwości oraz różne warianty zakończenia. A poza tym – wspaniale było mieć w roli głównej aktora tak świetnego jak Paul. (...)

Mój mąż, Brad, i ja studiowaliśmy w Chicago, w stanie Illinois. W tym czasie wiele podróżowaliśmy, odwiedzając przy okazji licznych krewnych Brada, mieszkających na rolniczych obszarach środkowego zachodu Stanów. Te wycieczki wywarły na mnie głębokie wrażenie. Każde miasto wyglądało, jakby walczyło o przetrwanie. Osadzenie filmu w takim krajobrazie wydało mi się dobrym pomysłem. Akcja „Dla Ellen” rozgrywa się zimą. Surowe piękno rozległych pól uprawnych i pustka małych miasteczek służą za tło emocjonalnej podróży Joby’ego."

"Dla Ellen - to film amerykański, który wyreżyserowała i do którego napisała scenariusz pochodząca z Korei Południowej So Yong Kim. Może azjatyckie korzenie autorki sprawiły, że jest to obraz, w którym więcej znaczy sugestywna gra aktorów, ich milcząca wewnętrzna walka, mimika, wyraz twarzy niż dialog czy zmierzająca dokądś wyraźnie akcja. Bohaterowie są jakby zawieszeni pomiędzy egzystencjalnym bólem, niepokojem, a presją bieżących trudnych spraw, które przecież jakoś trzeba rozwiązywać. Nie ma jednak nudy. (…) Niezwykłe zupełnie są sceny spotkań bohatera z córeczką. To popisy reżyserskiego rzemiosła i gry aktorskiej. Spotyka się dwoje ludzi, w różnym wieku, dzieci, bo dwudziestolatek w roli ojca, nieułożony sam ze sobą jest tu bezradny i słaby jak dziecko. Film nawiązuje do tradycji kina drogi, krajobraz amerykańskiej prowincji zajmuje tu swoje ważne miejsce. Jest ciężarówka na parkingu, motel, szosa (…). Jest człowiek szukający swego miejsca i wracający do bliskich jak w piosenkach country. A jednak, pomimo odwołań do tylu motywów, twórczyni subtelnie unika schematu i nudy, dając nam dzieło przejmujące, pełne przekonujących życiowych prawd w najbardziej błahych z pozoru kadrach." (Tomasz Filipowicz, Instytut Rozwoju Kultury Alternatywnej www.sztuka-slowa.pl)

"So Yong Kim wydobywa z dramatu rozbitej rodziny nowy aspekt. Jego istotą nie jest konflikt Joby’ego z mamą Ellen, bo jej samej w filmie prawie nie ma. Antagonistą głównego bohatera jest de facto on sam. Mało wizualny dramat wewnętrzny broni się dzięki impresyjnym zdjęciom Reed Morano i muzyce, będącej jednym z bohaterów filmu. Miniatura Beethovena, do której nawiązuje tytuł filmu, nie jest najważniejsza, istotniejsze wydają się na przykład utwory Sigridur Nielsdottir. Dla Joby’ego pobyt w obcym mieście jest jak przebudzenie albo wytrzeźwienie, w którym nie ma nic dobrego prócz tego, że jest prawdziwe." (Katarzyna Skorupska, portalfilmowy.pl)

czytaj także

Polub nas

Bądź na bieżąco, dołącz do newslettera!