Od 10 maja w Kinie Nowe Horyzonty.
Sędziwy intelektualista Miguel zaprasza do swego mieszkania młodą adeptkę pióra, śliczną i spontaniczną Angelę. On, może po raz ostatni, chce zaznać seksualnego spełnienia z piękną kobietą; ona – choć wie, na co się naraża – pragnie pokazać mu swoje literackie próby. Liczy, że uda jej się przechytrzyć starego lisa i poznać tajniki jego pisarskiego warsztatu. Przypadek sprawia, że ci dwoje zatrzaskują się w ciasnej łazience. Od tego momentu są na siebie skazani. Burzliwa dyskusja między nimi prowadzi do kłótni, ta zaś do namiętnego seksu. Fizyczna nagość i erotyczne napięcie z czasem jednak tracą znaczenie – dużo ważniejsze staje się poznanie drugiego człowieka, dotarcie do tego, co skrywa w swoim wnętrzu.
Hiszpan David Trueba jest bratem reżysera Fernanda Trueby, nagrodzonego Oscarem za Belle epoque. Karierę zaczynał jako producent, scenarzysta i aktor, by ostatecznie zająć się reżyserią. Rozgłos przyniosła mu adaptacja rozrachunkowej powieści Javiera Carcasa Żołnierze Salaminy. Madryt 1987 to jego czwarty film.
David Trueba, reżyser: "To opowieść o pokoleniowym spotkaniu w Madrycie 1987 roku studentki dziennikarstwa Angeli ze znanym i cenionym dziennikarzem Miguelem, znajdującym się u schyłku życia. Miguel to postać, która mówi, że on i Angela są „jak dwa pociągi zmierzające w przeciwnych kierunkach, które na dwa dni utknęły obok siebie w jednym tunelu”. I właśnie o tym jest ten film.
Tytuł - Madryt 1987 - odnosi się do konkretnego miejsca i czasu. Chciałem zrobić film, który byłby pewnym „świadectwem epoki”, ale takim bez zbędnej kosmetyki, bez zbędnych rekwizytów. Zależało mi na pokazaniu pewnego sposobu zachowania z tamtych lat, pewnego sposobu myślenia; ambicji i porażek, lęków i zasług tamtego czasu, które odkrywają przed widzem sami bohaterowie, a nie ich otoczenie. Uważam, że to ciekawe: odnosić się do jakiegoś okresu historycznego, żeby analizować jego wpływ na teraźniejszość. (…) W rzeczywistości film mówi o tym, kim jesteśmy dzisiaj, kończy się propozycją „jutra” dla Angeli; jutra, które staje się „dzisiaj”, ze wszystkimi problemami, dezorientacją, brakami, których doświadczamy teraz, dwadzieścia pięć lat później. Cóż, brzmi to nieco patetycznie… Chciałem zrobić film o wieku i pragnieniach w określonym czasie. Ni mniej, ni więcej."
"Madryt 1987 jest skonstruowany trochę jak Cube (1997) Vincenzo Natalego. Nie przywiązujemy wagi do pierwszej sekwencji filmu, w której studentka Angela (María Valverde) spotyka się w kawiarni, żeby przeprowadzić wywiad z dziennikarzem Miguelem (José Sacristán), więc jakby znienacka budzimy się z letargu, gdy oboje zatrzaskują się w łazience. Nagi starszy mężczyzna, jeszcze wilgotna po wyjściu spod prysznica młoda kobieta. Ilość pułapek, jaka czeka na oboje na przestrzeni pięciu metrów kwadratowych jest niepoliczalna. Mogą się pokłócić, pobić, co gorsza - zakochać, seksu dla relaksu raczej uprawiać nie będą – dynamikę ich relacji napędza głównie złość, nie pasja. Angela jest dla Miguela tylko kolejnym pięknym ciałem (utalentowanych podstarzały dziennikarz widział już wiele, więc średnio go interesują); Miguel dla Angeli miał być przedmiotem wielkiej fascynacji, okazał się typowym uwodzicielem. Może odrobinę przypominającym też bohatera Rzeczy o mych smutnych dziwkach Gabriela Garcíi Márqueza - nie tego powieściowego jednak, a filmowego (z adaptacji Henninga Carlsena) - zupełnie więc nieinteresującego." (Anna Bielak, film.wp.pl)
"Choć tytuł odnosi się do konkretnego miejsca i czasu (okres przemian ustrojowych oraz społecznych w Hiszpanii końca lat 80.), film i pytania, które zadaje na temat pożądania, wieku i władzy, są uniwersalne. Mistrzowska reżyseria Davida Trueby oraz wspaniały popis aktorski Marii Valverde i José Sacristána sprawiają, że widz przez półtorej godziny siedzi wciśnięty w fotel, niecierpliwie czekając, co się wydarzy między jego bohaterami." (5kilokultury.pl)